Sylwia i Tomek – ślub i góralskie wesele w Klikuszowej
Czasami, kiedy jedziemy w miejsce, gdzie jeszcze nas nie było, mamy pewne wyobrażenia o tym, co nas może spotkać. Góralskie wesele. Co Wam w pierwszej chwili przychodzi na myśl? „Zwariowała…prawdziwych górali już nie ma”. No kurcze no – są! Na Podhalu są! Z piękną tradycją, cudownymi kolorami, uśmiechem na twarzy i zadziorem w oku. Ale od początku…
Sylwia i Tomek, bo to oni są dzisiaj bohaterami, słowem się nie zająknęli o tym, co będzie na weselu. „Wiesz no, druhny i drużbowie będą w regionalnych strojach, zrobimy kilka zdjęć?”. I tyle. Kochani, śmiem twierdzić, że pół wesela przyszło w tradycyjnych strojach. Było pięknie i bardzo kolorowo. Widać było poszanowanie tradycji na każdym kroku i w każdym geście. Skupienie w kościele, ale także radość w oczach – Pary Młodej, Rodziców i Drużyny. O Gościach nie wspominając. A wesele… po góralsku. Z góralską kapelą, wspaniałą oprawą, dekoracjami i paniami kucharkami, które były gotowe nieba przychylić, aby tylko Gościom smakowało.
Wracając do moich wyobrażeń na temat tego, jak może wyglądać góralskie wesele. Słuchajcie – było cudnie! Tak jak myślałam, a nawet jeszcze lepiej.Czasami lepiej nie mieć oczekiwań, a się miło zaskoczyć. Tutaj nie było mowy o tym, żeby było źle!
Z nieukrywaną przyjemnością siadałam do pracy nad tym reportażem. To niewielki wycinek – resztę zdjęć Para Młoda na pewno Wam pokaże troszkę później. Tymczasem usiądźcie wygodnie przy kubku ulubionej kawy, włączcie głośniki i oglądajcie…
Mam nadzieję, że podobało Wam się. Góralski ślub. Góralskie wesele. I góralska krótka sesja w dniu ślubu, z której też spokojnie mogłabym zrobić osobny wpis ;-) Ale spokojnie, sesja w innym dniu też się odbędzie, a póki co wrócić możecie do ich sesji narzeczeńskiej w Tyńcu – mniej góralsko, ale także pięknie. Uwielbiam to, jak pokazują swoje uczucia. Uwielbiam, jak patrzą się na siebie. Cudni, prawda?
Możecie także zobaczyć sesję ślubną w dolinkach podkrakowskich oraz wesele w Gościńcu Siedem Drzew pod Poznaniem